Rozdział 8
*Oczami Oliwii*
Ja...ja nie wiedziałam co powiedzieć, poprostu mnie to zamórowało..
-Harry..ja..-wyjąkałam
-Jak nie to zrozumiem tylko mi to powiedz.
-Harry,ja chce ale ja nie jestem w stanie nic powiedzieć poprostu to mnie zaskoczyło i nie spodziewałam się tego bo nie wiedziałam że to wszystko tak na poważnie-zaczęłam swoją wypowiedź-ale.TAK!
-Naprawde?-zapytał.
-Chyba że to co mówiłeś to już nie aktualne to nie- zażartowałam.
-Haha bardzo śmieszne.
Podbiegłam do niego i odrazu wtuliłam się w jego piękny tors na którym była biała koszula i marynarka.
-Jesteś moją księżniczką.-powiedział.
-A ty moim rycerzem na białym koniu.-powiedziałam z uśmieszkiem.Harry bezcennie się uśmiechnął.
-Kocham cię, ska...-chciał dokończyć ale mu przerwałam pocałunkiem..
było on namiętny i wogóle nie skromny.Ciągnął się ciągle.Wiedziałam do czego dojdzie ale nie spodziewałam sie tego po Harrym żeby chciał ''to'' zrobić w restauracji..mimo że byliśmy sami to i tak wszyscy kelnerzy się uśmiechali do nas zza kątów.Wiedzieli do czego Harry zmierza więc nam nie przeszkadzali...
Harold trzymał w talii i powoli jego duże dłonie przeszły na pośladki..
-Harry, w domu okey?-zapytałam.Dodałam do tego wzrok małego szczeniaczka.
-No niech ci będzie moja przyszła żono..-powiedział z głową spuszczoną w dół..
-Harry,mam pytanie..Czemu nie było cię wczoraj w domu? Czemu nie odbierałeś telefonu co?
-Yyy..bo ja..ja..załatwiałem tą...tą kolacje!-wykrzyczał zdenerwowany....
Wiedziałam że coś knuje,..
--------------------------------------------------------------------------
Przepraszam że taki krótki.
Sorki za błędy.
:) EDD
They don't know about us....
czwartek, 28 listopada 2013
poniedziałek, 18 listopada 2013
Rozdział 7
Rozdział 7
*oczami Oliwii*
Mój telefon zaczął dzwonić,odebrałam.
-Halo?-zabrzmiał mój głos.
-Czy to Pani Wshirs?-zapytał pełen męski głos który doprawiał mnie o dreszcze.
-Em..tak.-powiedziałam niepewnie.
-Pan Styles każe przekazać że..ma pani założyć sukienke,i że ma pani być około za 2 godziny pod Restauracją Bel Canto Restaurant Pan Styles oznajmił że będzie na panią czekał w środku,ma pani podejść do ochroniarza i powiedzieć : ''Wshirs,Oliwia'' on cię odrazu wpuści,miłego wieczoru.-powiedział swój krótki monolog i się rozłączył,ciekawe co Harry planował..nie wiem ale z chęcią zobacze.
Ubrałam się w sukienkę odpowiednią do tego wieczoru,przejżałam się jeszcze w lustrze, umalowałam się i miałam już wychodzić gdy mój telefon zadzwonił.
-Halo?!-prawie wykrzyczałam do telefonu.
-Spokojni,Oliwia to ja Harry.
-O w takim razie Co tam kotku?-zażartowałam
-Jedziesz już?-zapytał
-Tak już wychodze.
-Dozobaczenia-powiedział i się rozłączył.
Zanim się obejrzałam szłam już do Restauracji bo nie była daleko mojego domu.Byłam już przy dzwiach restauracji,podeszłąm do ochroniarza powiedziałam co miałam powiedzieć a ten mnie wpuścił.
Weszłam do środka i zobaczyłam piękną scene istolik przy którym była mała karteczka.
Wzięłam ją do ręki i przeczytałam
Usiądź, i czekaj na mnie,Piękna xx
Westchnęłam, i usiadłam na moje miejsce.Po około 30 sekundach ktoś pojawił się na scenie, ta osoba miała na sobie garnitur i..poznałam go, to był on, jego zielone oczy i loki.
Oliwio,jesteś najpiękniejszą, najinteligętniejszą, najwpanialszą,najbardziej uroczą,
Osobą jaką znam, jesteś moim oczkiem w głowie,jesteś moim słoneczkiem na niebie,
Moją, księżniczką, moją jedyną.Kocham cię i scałych sił prosze,..Zostaniesz moją..
Żoną?
Widziałam że jest przerażony,te słowa które teraz powiedział,były magiczne.
-.....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec,haha.
Kolejny jutro.
*oczami Oliwii*
Mój telefon zaczął dzwonić,odebrałam.
-Halo?-zabrzmiał mój głos.
-Czy to Pani Wshirs?-zapytał pełen męski głos który doprawiał mnie o dreszcze.
-Em..tak.-powiedziałam niepewnie.
-Pan Styles każe przekazać że..ma pani założyć sukienke,i że ma pani być około za 2 godziny pod Restauracją Bel Canto Restaurant Pan Styles oznajmił że będzie na panią czekał w środku,ma pani podejść do ochroniarza i powiedzieć : ''Wshirs,Oliwia'' on cię odrazu wpuści,miłego wieczoru.-powiedział swój krótki monolog i się rozłączył,ciekawe co Harry planował..nie wiem ale z chęcią zobacze.
Ubrałam się w sukienkę odpowiednią do tego wieczoru,przejżałam się jeszcze w lustrze, umalowałam się i miałam już wychodzić gdy mój telefon zadzwonił.
-Halo?!-prawie wykrzyczałam do telefonu.
-Spokojni,Oliwia to ja Harry.
-O w takim razie Co tam kotku?-zażartowałam
-Jedziesz już?-zapytał
-Tak już wychodze.
-Dozobaczenia-powiedział i się rozłączył.
Zanim się obejrzałam szłam już do Restauracji bo nie była daleko mojego domu.Byłam już przy dzwiach restauracji,podeszłąm do ochroniarza powiedziałam co miałam powiedzieć a ten mnie wpuścił.
Weszłam do środka i zobaczyłam piękną scene istolik przy którym była mała karteczka.
Wzięłam ją do ręki i przeczytałam
Usiądź, i czekaj na mnie,Piękna xx
Westchnęłam, i usiadłam na moje miejsce.Po około 30 sekundach ktoś pojawił się na scenie, ta osoba miała na sobie garnitur i..poznałam go, to był on, jego zielone oczy i loki.
Oliwio,jesteś najpiękniejszą, najinteligętniejszą, najwpanialszą,najbardziej uroczą,
Osobą jaką znam, jesteś moim oczkiem w głowie,jesteś moim słoneczkiem na niebie,
Moją, księżniczką, moją jedyną.Kocham cię i scałych sił prosze,..Zostaniesz moją..
Żoną?
Widziałam że jest przerażony,te słowa które teraz powiedział,były magiczne.
-.....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Koniec,haha.
Kolejny jutro.
środa, 13 listopada 2013
Rodzdział 6
Rozdział 6
*Oczami Oliwii*
Obudziłam się rano w czyiś ramionach.Zobaczyłam Harrego....co on tu robi?. A no tak..przypomniała mi się noc.-Hej kotek, już wstałaś-powiedział lokers.
-Kochanie,my to wczoraj wież?-zaśmiałam się.
-Tak.-powiedział z powagą ale się zaśmiał.
-Kocham cię.-szepnęłam mu do ucha.-Ja ciebie też-powiedział.
-Połóż się a ja pójde na dół zrobić nam śniadanie.-zrobiłam jak powiedział i zapadłam w kraine snów.
*SEN*
-Oliwia,ratuj!-usłyszałam krzyki.
-Oliwia ja..-zapadła cisza.
Podbiegłam do miejsca z którego dochodziły te krzyki.Weszłam na sale i zobaczyłam moją siostre martwą.Płakałam,całymi dniami.Liam ze mną.Harry chciał nas pocieszać ale płakał bo ja płakałam.Uświadomiłam sobie że to przez Liama Sana umarła.
-ŚWINIO PIEPRZONA! TO PRZEZ CIEBIE SARA UMARŁA!-Krzyczałam na niego z całych sił.Harry się do mnie przytulił ja powiedziałam że ide do toalety.Wziełam żyletki i się pociełam.
*KONIEC SNU*
Wybudziły mnie odgłosy.
-Kochanie,śniadanie-zaśmiałam się.
-Będe poetą kurde!-krzyknął i razem się zaśmiał.
Zeszłam na dół i zobaczyłam Harrego i Sare przy stole jedzących śniadanie i oczywiście wolne miejsce dla mnie.-Sara!Jak ja się ciesze że jesteś!Miałam przecież po ciebie przyjechać.
-Ale miły Harry mnie odebrał-spojrzeli na siebie i tak się patrzeli.Poczułam się zazdrosna.
Postanowiłam pójść do kuchni zrobić sobie śniadanie wziełam chleb i zaczełam go smarować masłem.
Poczułam jak ktoś kładzie ręce na moich plecach i jedzie dalej i dajel.
-Harry!-krzyknęłam
-No co?! Kocham Cię-powiedział.Ja go pocałowałam.Wybaczyłam mu no bo jak.
*3 miesiące później*
Ja i Harry nic,cały czas się umawiamy na randki.Całujemy się ale chyba nic z tego więcej nie będzie.Jesteśmy już razem ponad 3 miesiące a nic się nie rodzi więcej między nami.No cóż jak zwykle Harry zaprosił mnie dzisiaj już na 10 randkę.Zgodziłam się no bo jak, nie mam nic w planach.Ubrałam się i zeszłam na dół zrobić sobie śniadanie.Była godzina 12 a na 19 jestem umówiona.Zdąże.Ubrałam biały T-shirt i krótkie spodenki.Zrobiłam sobie Płatki z mlekiem.Nagle mój telefon zaczął dzwonić.....
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje że się podoba :)
*Oczami Oliwii*
Obudziłam się rano w czyiś ramionach.Zobaczyłam Harrego....co on tu robi?. A no tak..przypomniała mi się noc.-Hej kotek, już wstałaś-powiedział lokers.
-Kochanie,my to wczoraj wież?-zaśmiałam się.
-Tak.-powiedział z powagą ale się zaśmiał.
-Kocham cię.-szepnęłam mu do ucha.-Ja ciebie też-powiedział.
-Połóż się a ja pójde na dół zrobić nam śniadanie.-zrobiłam jak powiedział i zapadłam w kraine snów.
*SEN*
-Oliwia,ratuj!-usłyszałam krzyki.
-Oliwia ja..-zapadła cisza.
Podbiegłam do miejsca z którego dochodziły te krzyki.Weszłam na sale i zobaczyłam moją siostre martwą.Płakałam,całymi dniami.Liam ze mną.Harry chciał nas pocieszać ale płakał bo ja płakałam.Uświadomiłam sobie że to przez Liama Sana umarła.
-ŚWINIO PIEPRZONA! TO PRZEZ CIEBIE SARA UMARŁA!-Krzyczałam na niego z całych sił.Harry się do mnie przytulił ja powiedziałam że ide do toalety.Wziełam żyletki i się pociełam.
*KONIEC SNU*
Wybudziły mnie odgłosy.
-Kochanie,śniadanie-zaśmiałam się.
-Będe poetą kurde!-krzyknął i razem się zaśmiał.
Zeszłam na dół i zobaczyłam Harrego i Sare przy stole jedzących śniadanie i oczywiście wolne miejsce dla mnie.-Sara!Jak ja się ciesze że jesteś!Miałam przecież po ciebie przyjechać.
-Ale miły Harry mnie odebrał-spojrzeli na siebie i tak się patrzeli.Poczułam się zazdrosna.
Postanowiłam pójść do kuchni zrobić sobie śniadanie wziełam chleb i zaczełam go smarować masłem.
Poczułam jak ktoś kładzie ręce na moich plecach i jedzie dalej i dajel.
-Harry!-krzyknęłam
-No co?! Kocham Cię-powiedział.Ja go pocałowałam.Wybaczyłam mu no bo jak.
*3 miesiące później*
Ja i Harry nic,cały czas się umawiamy na randki.Całujemy się ale chyba nic z tego więcej nie będzie.Jesteśmy już razem ponad 3 miesiące a nic się nie rodzi więcej między nami.No cóż jak zwykle Harry zaprosił mnie dzisiaj już na 10 randkę.Zgodziłam się no bo jak, nie mam nic w planach.Ubrałam się i zeszłam na dół zrobić sobie śniadanie.Była godzina 12 a na 19 jestem umówiona.Zdąże.Ubrałam biały T-shirt i krótkie spodenki.Zrobiłam sobie Płatki z mlekiem.Nagle mój telefon zaczął dzwonić.....
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje że się podoba :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
